2020-06-10
2020-06-10
Eugenio Barba

List do tęskniących za przyszłością

Pierwodruk: Lettera per chi ha nostalgia di futuro

29 marca 2020

Drodzy,

gdziekolwiek jesteście, moje myśli biegną do was, by oddać się pożytecznemu próżnowaniu w waszym towarzystwie.

Jeśli sztuka jest doświadczeniem, które zmusza jednostkę do zadumy nad swoją kondycją, to czasy, w których żyjemy, są „artystyczne”. Każda sztuka jest wytworem, przejawia się w sposobie myślenia i działania, który nie odpowiada zwyczajowym kryteriom i postawom normalnego życia.

Malarz tworzy, mieszając intuicyjnie kolory – prowadząc pędzel, to oddala się, to przybliża do życia, które zaczyna się wyłaniać na płótnie. Garncarz wprawia stopą ruch w koło, by w obracającej się na nim glinie, pod delikatnym, acz precyzyjnym naciskiem palców rzemieślnika, rodziły się wazony, filiżanki, miski.

Żyjemy w oszałamiającej rzeczywistości, która zmusza nas do radykalnej zmiany rytmów, dróg i sposobów bycia i organizowania się na prostsze. Niektórzy z nas przeżywają ten czas jako ograniczenie, inni jako moment wolności i autorefleksji.

W jednej z tych chwil wolności, gdy myśl biegnie daleko, znalazłem się w Bari w 1943 roku, w czasie II wojny światowej. Mój ojciec leżał w łóżku, w agonii; matka ocierała mu pot mokrym ręcznikiem, a ja, siedmioletni chłopiec, wyszedłem na ulicę, żeby żebrać. Często mi się to zdarzało, gdy doskwierał nam głód, a w domu nie było nic do jedzenia.

Tego dnia jakiś mężczyzna, ubrany w za duży wojskowy płaszcz, stał nieruchomo i wołał melodyjnym i silnym głosem: „Dzieciii, dzieciii, dzieciii, dzieciii!”.

Przechodnie przyglądali mu się ze zdumieniem. Ja również. Mężczyzna uśmiechnął się do mnie, włożył rękę do kieszeni i podał mi cukierki. Potem odszedł, powłóczywszy nogami. Był jednym z wielu zabłąkanych żołnierzy, którzy włóczyli się po świecie, starając powrócić do domu po rozpadzie armii i upadku kraju.

Ilekroć świat wydaje się spadać w otchłań, w ustach czuję smak tego cukierka. Na mojej twarzy pojawia się uśmiech.

Podobnie było dziś rano, gdy wyjrzałem przez okno po przebudzeniu. Pola, drzewa i staw drżały od tysięcy motyli fruwających na słońcu. Zbliża się wiosna – szepnąłem do siebie. Za chwilę „artystyczne” czasy staną się wspomnieniem i znów będziemy się pławić w chronicznym życiu. Uśmiech odmładza moją twarz.

Przesyłam wam uśmiech i ściskam was

Eugenio

 

Z języka włoskiego przełożyła Katarzyna Woźniak

O autorze