2019-11-20
2020-06-05
Monika Drożyńska, Dariusz Kosiński

Nie wiem, kim był Jerzy Grotowski

Nie wiem kim był Grotowski; haft Monika Drożyńska

Dariusz Kosiński: Zacznijmy od przypomnienia okoliczności powstania pierwszej wersji haftu „Nie wiem kim był Grotowski”. Rozumiem, że była to reakcja na nieco absurdalny wywiad Anny Wendzikowskiej z Sigourney Weaver, w którym amerykańska aktorka zdziwiła się, że dziennikarka z Polski nie wie, kim był Grotowski. Sprawa stała się głośna, podniosły się liczne głosy oburzenia i drwiny z niedouczonej gwiazdy TVN. Rozumiem, że haft był Twoim komentarzem, także do swoistej eksplozji obłudy (w rzeczywistości mało kto wie, kim był Grotowski) oraz kulturalnej presji. Opowiedz proszę, skąd wziął się ten pomysł?

Monika Drożyńska: Od wielu lat w swojej pracy zajmuję się haftem ręcznym na tkaninie, którego używam jako narzędzia do zapisywania, przepisywania i pisania. Haftowanie traktuję jako pisanie nienormatywne. Okołonienormatywne pisanie to wandalizm, pisanie sprejem po murach, wycinanie nożem, scyzorykiem napisy na drzewie czy ławce. Pisanie normatywne należy do praktyki zdobywania i utrzymywania władzy, produkcji wiedzy i słyszalnego, powtarzanego dyskursu. Haftowanie sytuuje się dla mnie pomiędzy tymi dwoma porządkami. A może obok. Haftem pisze kobieta lub osoba queerowa. Haft pochodzi z rejonu sztuki ludowej, która nie weszła nigdy do kanonu sztuki. Haft o Grotowskim jest o niewiedzy, a niewiedza się nie liczy. Opowiada o emocjach, o ego.

Kosiński: Czy w wyborze tego akurat zdania odegrały rolę jakiekolwiek Twoje związki z Grotowskim? Wiedza, choćby stereotypowa, o nim? Masz jakiś stosunek do niego, jego pracy, postaci? Czy to po prostu figura – jedna z wielu z galerii „wielkich umarłych”? A jeśli tak, to czy zdarzyło się coś, pod wpływem czego postanowiłaś jednak zobaczyć, kim był ten Grotowski?

Drożyńska: Wyhaftowałam „Nie wiem kim był Grotowski” z powodu nagłośnienia oburzenia faktem, że można czegoś nie wiedzieć. W zależności od tego z perspektywy jakiego środowiska patrzysz, to przyznanie się do niewiedzy może na ciebie ściągnąć ostracyzm lub chwałę. Bo jak w TV powiesz, że nie wiesz, kim jest Grotowski, to bee, a jak się przyznasz na wernisażu, że nie wiesz, kim jest Rihanna, to wow. Co do mojej wiedzy o nim: słyszałam coś o Grotowskim. To był taki koleś, który robił teatr i jego metody były uważane za kontrowersyjne. Słyszałam o Gardzienicach i to chyba tyle. I po całej tej historii nie czytałam nic o nim i gdy haftowałam – też nie. Grotowski jako postać mnie nie interesował. Interesowało mnie ludzkie ego, jego emanacje. To, jak ego się ujawnia w relacjach. No bo szydzenie z czyjejś niewiedzy jest dawaniem sobie znać, że jestem lepsza, bo wiem. Podczas gdy sama nie wiem nawet, kim jestem.

Kosiński: Bardzo jestem ciekaw, jak funkcjonował w obiegu ten haft. Sam zobaczyłem go po raz pierwszy jako wlepkę na słupie niedaleko Instytutu Teatralnego. Szedłem rano do pracy i ten widok bardzo mnie ucieszył. Zwłaszcza kwiatek. Nie wiedziałem wtedy, że to Twoja praca. Pomyślałem, że ktoś o Instytucie właśnie robi sobie taki żart. Ale ciekawi mnie, czy ten haft miał jakąś szczególną historię recepcji. Ktoś się w jego sprawie do Ciebie odzywał?  

Drożyńska: Pierwszy raz o nim rozmawiam, nikt nigdy nie zgłębiał tej pracy albo ja nic o tym nie wiem. Był jeden raz pokazywany na wystawie w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK. Raz poproszono mnie, by go udostępnić do promocji wydarzenia „Nie wiem kim był Grotowski. Laboratorium Kultury Czynnej” organizowanego przez Akademię Umiejętności Społecznych. Zrobiłam jego drugą wersję dla Marii Poprzęckiej, która podarowała go w prezencie komuś z branży teatralnej. Na pewno funkcjonuje w mediach społecznościowych jako viral, a ja lubię go w formie naklejek. Dochodzą do mnie głosy, że ludzie go uwielbiają.

Kosiński: W pewnym momencie, realizując Flagę nr 5 w ramach programu „Placówka” Instytutu Teatralnego doprowadziłaś niemal do rozkładu konwencji teatralnych, do zerwania wszystkich oczekiwań związanych z „dawaniem przedstawienia”, ale też z performansem i sztuką uczestniczącą1. Chciałbym przy okazji zapytać, czy po upływie czasu to doświadczenie jest dla Ciebie jakoś ważne? Jak je z tej perspektywy oceniasz? Pytam też w perspektywie Grotowskiego, który również – koniec końców – zerwał przedstawienie.

Drożyńska: To było dla mnie bardzo ważne doświadczenie. Oprócz tego, co się wydarzyło na scenie, wydarzyło się coś ważnego dla mnie jako performerki. Pierwszy raz miałam kontakt z emanacją nieuświadomionego w sobie na taką skalę. Dobrze to wspominam. Mogłabym więcej pracować z teatrem.

Kosiński: Rozumiem, że masz jeszcze ochotę wrócić do teatru lub jakiejś, niekoniecznie tak skodyfikowanej, sztuki performatywnej?

Drożyńska: Mam wielką ochotę i nawet pomysł. Mam pracę, którą chcę „poruszyć”, czyli z nieruchomych obrazków zrobić ruchome z użyciem „kukiełek” i udziałem aktorek i aktorów. Miałam nawet jakieś do tego przymiarki, ale w końcu nic z tego nie wyszło.

Kosiński: Na koniec chciałbym Ci podziękować i powiedzieć, że ja od kilku lat wyświetlam Twój haft na początku wszystkich swoich wykładów i wystąpień o Grotowskim. Nie jako żart. Ja po prostu naprawdę nie wiem, kim był Jerzy Grotowski.

Drożyńska: To ja dziękuję. Korzystaj z niego, jak często możesz. Zapraszam wszystkich do korzystania z tego i innych haftów. Malcolm X mówił, że poznając Afrykę, poznajesz siebie. Może z poznawaniem Grotowskiego jest podobnie?

O autorach

Monika Drożyńska
Dariusz Kosiński