2011-03-27
2014-04-07
Jana Pilátová

Uroczystości i retro/per/spektywy. Rok Grotowskiego

Jana Pilátová: Oslavy a retro/per/spektivy. Rok Grotowského", „Divadelní revue” 2010 nr 3. Tekst, na potrzeby polskiej publikacji, został przez autorkę poprawiony i rozszerzony.

Uroczystość jako pajęczyna

Swoistym komentarzem do obchodów Roku Grotowskiego stało się przedstawienie Akropolis. Rekonstrukcja, zrealizowane na scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego1. Recenzenci piszą, że jest to optymistyczna wersja dramatu Wyspiańskiego i inscenizacji Grotowskiego. Z działań rozgrywających się w i wokół ustawionego na scenie basenu, z parafrazy dzieła Grotowskiego i z dyskusji aktorów (również z widzami), na temat tego, co jest dzisiejszym polskim akropolem, grecki reżyser stworzył spektakl o współczesności. Efekt uznano za dyskusyjny. Ale zastanówmy się: akropol jest nie tylko świątynią; jest też starożytną warownią, chroniącą wartości w czasie zagrożenia. Pytanie, które Grotowski zadał szokującym połączeniem schronienia i obozu koncentracyjnego, już chyba nie szokuje. Albo je ignorujemy, albo wiemy, że lepsza niż bastion, który jest pułapką, jest możliwość wyboru. Ale czy nie wpadamy przez to w inną pułapkę?

Akropolis. Rekonstrukcja (fot. Bartłomiej Sowa)Akropolis. Rekonstrukcja (fot. Bartłomiej Sowa)Akropolis. Rekonstrukcja (fot. Bartłomiej Sowa)

Akropolis. Rekonstrukcja (fot. Bartłomiej Sowa)

Kiedy na rynku we Wrocławiu podczas międzynarodowego festiwalu szeregowa kamienica, gdzie mieściło się Laboratorium, została owinięta w bilbord z napisem „Świat miejscem prawdy“, zdrętwiałam. Przesłanie Grotowskiego poprzez przemianę kontekstu i formatu stało się bliźniakiem reklam wyborczych. Eksperci twierdzili, że bez publiczności się nie da, a widzom, którzy tłoczyli się na wszystkich jubileuszowych akcjach, ów gigantyczny napis chyba nie wydawał się dziwny. Świętowano zwłaszcza we Wrocławiu, który był podczas jubileuszowego roku metropolią światowego teatru z równie interesującymi scenami i widownią. Pomyślałam, że gdyby wybuchła tu bomba, teatr światowy zostałby zdziesiątkowany. I zaraz przyszło mi do głowy, że dzięki temu kasy państwowe odetchnęłyby z ulgą, a poza nimi może nikt by tego nie zauważył?! Kiedy jednak teraz, podczas pisania, wpisałam w Google hasło „Rok Grotowskiego”, zdrętwiałam po raz drugi. Tak samo jak we Wrocławiu świętowano także w Warszawie, w Krakowie, Poznaniu, Łodzi i w wielu innych polskich miastach. Nawet jeśli grotologowie pilnie objeżdżali polskie centra, światowe metropolie i uniwersytety, jest jasne, że nie mogli być wszędzie, więc wystawy, filmy, wystąpienia i przedstawienia organizowali miejscowi aktywiści. Jeszcze przed paroma laty Polska śledziła walkę obywateli Rzeszowa przeciwko pomysłowi nazwania ulicy imieniem reżysera; teraz mają tam plac Grotowskiego, a miejscowa gazeta pisze o rzeszowskim rodzie Grotowskich. Wszędzie coś się działo, a działo się aż tyle, że nie sposób było za tym nadążyć. Agnieszka Cieślak uchroniła co prawda ojca przed ukazaniem go jako marionetki w lalkowym spektaklu, blokując planowaną premierę, ale w prasie, a co dopiero w internecie zrobić się tego nie da. Tam o Grotowskim, o jego aktorach, uczestnikach akcji i o ówczesnych akcjach nie tylko szczodrze się informowało, ale także dyskutowało! Gdyby tego dożył Grotowski, chyba by go to zabiło, bo takiej sieci by nie upilnował. Internet go schwytał, pajęczyna rośnie sama. Ale że narosła tak gęsta wokół jubileuszu jednego człowieka teatru? Tak, w Polsce tak. Mogłoby się wydawać, że to inflacja, wywołana rozrostem internetowego połączenia, ale czy nie jest to także kwestia „lokalizacji“? Każdy splata swoją sieć, niektórzy nawet w rzeczywistości, a nie tylko w internecie2. Jedną spośród dziesiątek (setek?) sieci świętowania w Polsce będę się teraz zajmować.

Akropolis. Rekonstrukcja, reż. Michael Marmorinos, Premiera: 11 grudnia 2009, Wrocławski Teatr Współczesny

  • 1. Akropolis. Rekonstrukcja. Na motywach dramatu Stanisława Wyspiańskiego i inscenizacji Jerzego Grotowskiego. Premiera 11 grudnia 2009, Wrocławski Teatr Współczesny im. Edmunda Wiercińskiego, reżyseria Michael Marmarinos.
  • 2. „Będąc [...] przekonanym, że człowiek jest zwierzęciem, zawieszonym w sieciach znaczenia, którą sam utkał, kulturę postrzegam właśnie jako owe sieci, jej analizę traktuję zaś [...] jako naukę interpretatywną, która za cel stawia sobie odkrycie znaczenia“ (Clifford Geertz: Interpretacja kultur. Wybrane eseje, przełożyła Maria M. Piechaczek, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2005, s. 19).