2025-11-27
2025-12-01
Suri Stawicka

Praktyki spektralnego współbycia: artywistyczne kuratorowanie w spektrum autyzmu 

„Chcę być kuratorem nieprzystającym do roli kuratora. Chcę pracować w instytucji nieprzystającej do hierarchii instytucji. I chcę prowokować «moich» odbiorców, by nie przystawali do wyuczonych strategii odbioru”1 – pisze Monika Weychert-Wieluszko w artykule Kurator naiwny – aktywizm jako forma praktyki kuratorskiej, w którym poddaje analizie własne strategie kuratorskie w odniesieniu do praktyk głównego nurtu. Te ostatnie – oficjalne, instytucjonalne, koncentrujące się na konkretnych osobach kuratorskich i artystycznych, a równocześnie pomijające te, które wypisują się ze schematów i „norm” wielkich hierarchicznych aglomeratów – postrzegane są jako płaszczyzny profesjonalne. Z kolei praktyki niezależne, subwersywne, często wymykające się widoczności, wielokrotnie otwierające się na praktyki nie tyle ciała jednostkowego, co ciała kolektywnego, ujawniać się mogą jako „niewidoczny i nic nieznaczący margines” lub „«knajpa», której działalność ociera się o sztukę”2

W niniejszym artykule, podobnie jak Weychert-Wieluszko, przedstawiam praktyki kuratorskie sytuujące się poza głównonurtowym paradygmatem i lokalizujące się w oddolnych przestrzeniach, w których dochodzi do przekraczania i opuszczania jasno zdefiniowanych instytucjonalnych ról. Co więcej, opisywane przeze mnie praktyki ujawniają szczególny rodzaj identyfikacji kuratorstwa – wynikający z neuroatypowych sposobów bycia w świecie. W tekście nieustannie stawiam pytanie o status podziałów dyscyplin, wciąż zastanawiając się, kim właściwie jest artysta, kim kurator, a kim aktywista i czy te oddzielone od siebie etykiety nadal mogą egzystować w dobie otaczających nas polikryzysów. 

Moje działania artywistyczne odbywają się w Polsce, a ściślej: w Krakowie. Praktyki wymykające się łatwej kategoryzacji na to, co kuratorskie, artystyczne czy aktywistyczne realizuję zwykle w oddolnych niehierarchicznych przestrzeniach, które dzięki swojemu nowohumanistycznemu profilowi pozwalają mi na włączenie się we współmyślenie oraz otwarcie mojego jednostkowego ciała zarówno na ciała ludzkie, jak i więcej-niż-ludzkie. Ten rodzaj współbytowania w inkluzywnej trosce skutkuje wypracowaniem zupełnie innych od powszechnie znanych w ujęciu większościowym strategii tworzenia. Wymykają się one bowiem łatwym definicjom słownikowym, przeciwstawiają się normatywności, zakłócają dotychczasowe podziały i doprowadzają do momentu, w którym pod naciskiem intersekcjonalnych mniejszościowych splątań dochodzi do zamazania granic dyscyplin. 

Moja perspektywa wyrasta więc z bardzo konkretnego usytuowania pozwalającego na regularne dostrzeganie nierówności w patriarchalnie i ableistycznie zuniwersalizowanych przestrzeniach3. Strategia przeciwstawiania się normom, podważania dotychczasowych paradygmatów, ciągłego stawiania pytań o więcej-niż-własne mniejszościowe usytuowania, skutkuje formowaniem nacechowanych afektywnie perspektyw, które nie pozostają jedynie w tym, co prywatne, i przemieszczają się do tego, co publiczne, równocześnie rozszczelniając dualistyczne większościowe schematy. Sara Ahmed w książce Przewodnik feministycznej psujzabawy pisze:

Pęknięcie nie ogranicza się do tego jednego momentu, w którym czujemy, że nie jesteśmy już w stanie czegoś znieść, ani też do wysiłku odzyskiwania historii tych, które także to poczuły. Pęknięcie może być celem, do którego dążymy. Powtarzamy wciąż to samo, żeby wywierać presję: na określoną linię argumentacji, na określony zestaw wymówek – aż wreszcie pękną, rozpadną się, przestaną działać. Niewykluczone, że pęknięcie nastąpi później, po zakończeniu już przez nas pracy, po naszym odejściu. I wtedy też mamy udział w pęknięciu, współodpowiadamy za skutecznie popsuty mechanizm4.

Jako osoba neuroatypowa, a dokładniej mówiąc jako osoba w spektrum autyzmu równocześnie identyfikująca się jako osoba nieheteronormatywna i odpierająca binarne perspektywy identyfikacji płciowej, przyczyniam się do regularnego pękania. Dotychczasowe struktury łamią się pod naporem mojego ciała wyrastającego z większościowych norm. Moja neuroatypowość, queerowość, doświadczenia socjalizacji do roli kobiety, a także podyskryminacyjnej traumy mają wpływ nie tylko na to, jakimi tematami się zajmuję, lecz również na to, w jaki sposób doświadczam i analizuję procesy odbywające się w świecie, w jaki sposób i z kim tworzę oraz w jakich przestrzeniach ujawniam powstające treści. Pozostaję nierozerwalnie związana z moim neuroatypowym sposobem bycia, od którego nie mogę tak po prostu się odseparować, by wejść w niepostrzępione i wyzbyte ran płaszczyzny obiektywności. Mam zatem świadomość, że te pojedyncze interwencyjne pęknięcia wprowadzane przez moje ciało są w istocie jedynie rysami na monolitycznym aglomeracie i z tego też powodu, podobnie jak Ahmed, akceptuję możliwość transformacji odroczonych w czasie, równocześnie starając się utrzymać wśród oddolnych praktyk kuratorsko-artywistycznych realizowanych w nurcie humanistyki zaangażowanej5

Perspektywą kuratorowania szczególnie mi bliską jest ta o niejednorodnej tożsamości, wykraczająca poza to, co antropocentryczne i mocnopodmiotowe, sytuująca się poza konserwatywnymi granicami instytucjonalnych white cubów. Rozpraszająca się na praktyki niekiedy intensywnie zdystansowane od tradycyjnego rozumienia kuratorstwa – kuratora jako organizatora wystaw sztuki – i łącząca się z performatywnymi płaszczyznami tworzenia z wykorzystaniem metodologii badań opartych na sztuce (art-based research)6. Jak będę się starała pokazać w dalszej części tekstu, kuratorowanie jest dla mnie przede wszystkim troszczeniem się, wytwarzaniem interwencyjnych znaczeń i kreowaniem oddolnych nieantropocentrycznych przestrzeni bezpieczeństwa zarówno dla swojego mniejszościowego ciała, jak i dla innych ciał mniejszościowych. Będę się zatem starała ujawnić tę poszerzoną optykę na kuratorowanie, uwydatniając mniejszościowe perspektywy lokalne, tym samym podkreślając konieczność weryfikacji zuniwersalizowanych paradygmatów. 

(Neuro)queerowanie kuratorstwa: próby wstępnego uchwycenia

W wywiadzie udzielonym magazynowi „Duma”7 z okazji wernisażu trzeciej edycji wystawy Queerowe Otwarciewspółtworzonej przeze mnie wraz z innymi osobami z kolektywu o tej samej nazwie8, zadano nam pytanie: „Jak queerujecie kuratorstwo?”. Odpowiedziałam następująco:

Zdecydowanie nie ma jednej metody queerowania kuratorstwa […]. Dla mnie queerowanie oznacza przede wszystkim odejście od dualistycznych normatywnych schematów. Queerowanie jest przestrzenią ciągłego procesu, ciągłego stawania się i ciągłych prób. W queerowaniu nie ma jednej wiedzy, jednej prawdy, jednego klucza. Queerowanie jest czymś porowatym, przepływowym, falistym […], zwrotem ku przestrzeniom niedostępnym, innym, zamazanym, wymagającym większej uwagi obserwatora, a także uruchomienia przez niego alternatywnej zmysłowości. 

Wychodząc z poziomu powyższej próby uchwycenia queerowania kuratorstwa, chciałabym pochylić się nad kuratorstwem nie tyle queerowanym, co neuroqueerowanym. Teoria neuroqueer (Neuroqueer theory) najczęściej jest łączoną z amerykańską transpłciową autystyczną9 akademiczką Nick Walker10 – autorką bloga11 oraz książki Neuroqueer Heresies: Notes on the Neurodiversity Paradigm, Autistic Empowerment, and Postnormal Possibilities. Walker pierwotnie rozumiała określenie neuroqueer jako czasownik – „neuroqueerowanie jako praktyka queerowania (podważania, przeciwstawiania się, zakłócania, uwalniania się od) neuronormatywności i heteronormatywności jednocześnie”12. Jednak neuroqueer może być również przymiotnikiem określającym tożsamość danej osoby i choć Walker podkreśla, że słowo neuroqueer nie było pierwotnie zintegrowane z etykietą tożsamościową, to właśnie w tej formie zaistniało w przestrzeniach oddolnych. Neuroqueer pozostaje więc terminem używanym w celu określenia hybrydycznego splątania nie hetero- lub/i nie-cis-normatywności oraz neuroatypowości13

Warto podkreślić, że termin ten lokalizuje się poza paradygmatem patologicznym i wzmacnia strukturę paradygmatu neuroróżnorodnego. Pole paradygmatu patologicznego określane jest przez ableistyczne neoliberalne założenie, w którym „istnieje jeden «właściwy», «normalny» lub «zdrowy» sposób konfiguracji i funkcjonowania ludzkiego mózgu i umysłu”14. Przeciwnie do paradygmatu patologicznego, lokalizuje się paradygmat neuroróżnorodny, w którym podkreśla się, że różnice neurologiczne między jednostkami nie są patologią, lecz przejawem neurobioróżnorodności.

Założeniem niniejszego tekstu nie jest zatem rozpatrywanie płaszczyzn ukształtowanych według paradygmatu patologicznego. Ze względu na ograniczoną przestrzeń tego artykułu, złożoność tematyki, a także poczucie konieczności odzyskania spektralnej tożsamości w płaszczyznach innych niż medyczno-patologiczne, nie przywołam chronologicznych zmian w kryteriach diagnostycznych DSM (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disordersoraz ICD (International Classification of Diseases) dokonujących się w polu diagnostycznym spektrum autyzmu. Pragnę jednak zauważyć, że tematyka diagnoz u kobiet i/lub osób socjalizowanych do roli kobiety i/lub osób queer jest szczególnie istotna, ponieważ przez dziesięciolecia osoby te doświadczały systemowej dyskryminacji, a ich neuroatypowość była pomijana przez otoczenie, w tym osoby specjalistyczne. Z tego też powodu współcześnie istniejące feministyczne spektralne praktyki artywistyczne koncentrujące się na odzyskiwaniu widoczności, wielokrotnie podejmują tematykę późnych diagnoz, misdiagnoz oraz konsekwencji dla zdrowia psychicznego, które z takiego wykluczenia diagnostycznego wynikają15. Odzyskiwanie widoczności poprzez akt uzyskania diagnozy spektrum autyzmu postrzegam więc jako praktykę odbywającą się nie w nurcie paradygmatu patologicznego, lecz afirmatywnego paradygmatu neuroróżnorodnego, w którym fundamentalna zasada brzmi: „neuroróżnorodność […] jest naturalną, zdrową i cenną formą ludzkiej różnorodności”16, natomiast osoby neuroatypowe lokalizują się w stosunku do osób neurotypowych17 w polu neuromniejszościowym, co przyczynia się do dyskryminacji tej pierwszej grupy.

(Neuro)queerowanie kuratorstwa: głębiej

Remi M. Yergeau – badacze w spektrum autyzmu i autorzy książki Authoring Autism: On the Rhetoric and Neurological Queerness opisują sytuację, w której znaleźli się na konferencji w hotelu oddalonym kilkanaście godzin od miejsca zamieszkania Yergeau:

[…] moje słuchawki pękają na pół. Uczestniczę w ważnej konferencji odbywającej się w hotelu, który, według moich nienaukowych przypuszczeń, ma więcej powierzchni odbijających światło na cal kwadratowy niż jakikolwiek inny budynek na świecie (z wyjątkiem, być może, muzeów śnieżnych kul i labiryntów luster). Moje zmysły się plątają. Dźwięki zostają stłumione, a mój wzrok zapada się w fakturę przypominającą pisk paznokci przesuwających się po tablicy. Czuję smak miedzi, a dno żołądka kurczy się od konferencyjnego szmeru18.

Ten osobisty poetycki afektywno-sensoryczny fragment narracyjny jest opisem meltdownu19, którego Yergeau doświadczyli w wyniku przeciążenia sensorycznego i społecznego, w warunkach braku możliwości ochrony przed zewnętrznymi bodźcami. 

W studiach o niepełnosprawności (disability studies) szczególnie często podkreśla się rolę środowiska architektonicznego i społecznego w kształtowaniu wykluczenia. Model niepełnosprawności, w którym wskazuje się, że przyczyna niepełnosprawności nie wynika z wady, zaburzenia czy choroby jednostki, lecz barier systemowych, zwany jest społecznym modelem niepełnosprawności. Coraz intensywniejsze zanieczyszczenie miast hałasem, niedostosowany do potrzeb osób w spektrum autyzmu transport publiczny, brak ogólnodostępnych pokojów wyciszeń – to tylko parę przykładów. Taki stan przeciążenia sensorycznego opisuję w jednym ze swoich tekstów, który wpisuję w obszar badań opartych na sztuce. Poniżej przywołuję jego fragment:

To było wczoraj, a dzisiaj idę Karmelicką i nie mogę już wytrzymać, kompletnie nie potrafię znieść tych wszystkich dźwięków wydobywających się z ulicy i chodnika. Mam ochotę zasłonić uszy dłońmi, skulić się w kłębek, przeczekać. Ale jak to tak, w centrum miasta, dorosła osoba postrzegana przez społeczeństwo jako kobieta miałaby pokazać jakiś meltdown, zrobić show, wzbudzić uwagę przechodniów?

[…] Po mojej prawej stronie przejeżdża napakowany ludźmi tramwaj i dociska, dociska do szyn tak mocno, że słychać tarcie metalu, a ja czuję się jakbyśmy wylądowali na budowie, gdzie nie obowiązują zasady BHP […]. A teraz stoję na środku ulicy Karmelickiej i zastanawiam się, co mam ze sobą zrobić i czy na pewno znajduję się już w sytuacji bez wyjścia. Przemieszczam się w swojej głowie po mapie miasta, szukam miejsc cichych i dostępnych, inkluzywnych i wytchnieniowych20.

Oczywiście warto również wymienić obszary, które uległy modyfikacjom – wprowadzenie godzin ciszy w niektórych sklepach czy muzeach21, specjalne zwiedzanie dla osób w spektrum autyzmu22, a także obecność pokojów wyciszeń w niektórych instytucjach. Chciałabym jednak podkreślić, że jako osoba neuroatypowa aktywnie angażująca się zarówno w życie akademickie, artystyczne, jak i aktywistyczne, niekiedy codziennie znajdująca się poza przestrzenią własnego domu, postrzegam dotychczas wprowadzone infrastrukturalne zmiany jako niewystarczające, a w niektórych przypadkach wręcz nacechowane ableistycznie. Wzmacniają one bowiem jednopłaszczyznową reprezentację spektrum autyzmu, którą niewiele dzieli od paradygmatu patologicznego.

Ta jednopłaszczyznowa reprezentacja zwykle wynika z pierwotnego patriarchalnego, hetero- i cisnormatywnego powielenia, w którym to spektrum autyzmu łączone jest z Raymondem Babbitem z filmu Rain Man (1988, reż. Barry Levinson) lub innymi reprezentacjami spektrum autyzmu (zwykle męskimi i niequeerowymi) w głównonurtowych tekstach kultury. Tymczasem, jak zauważa Ewa Furgał – aktywistka i osoba samorzecznicza w spektrum autyzmu: 

Osoby w spektrum autyzmu są grupą społeczną, która reprezentuje największą różnorodność płciową w całej populacji. Mam na myśli różnorodność przeżyć, potrzeb i identyfikacji związanych z płcią, które odnoszą się do ekspresji płciowej, odczuwania dysforii lub niezgodności płciowej oraz tożsamości płciowej23

Osoby w spektrum autyzmu różnią się między sobą także pod względem codziennych praktyk życiowych. Niektóre z nich wymagają stałego wsparcia ze strony otoczenia, inne z kolei funkcjonują w trybie przyspieszonego tempa i presji. Ta druga grupa, często egzystująca w mechanizmach maskowania24 i osiągająca sukcesy edukacyjne i zawodowe, jest wielokrotnie pomijana w obszarach diagnostycznych. Rosie Barnes fotografka dokumentalna, która zrealizowała projekt o dorosłych kobietach w spektrum autyzmu No You’re Not, Yes I Am – a Portrait of Autistic Women25 wskazuje z jednej strony na kontekst maskowania u takich osób, a z drugiej na hasło „You don’t look autistic” („Nie wyglądasz autystycznie”)26, równocześnie otwierając możliwość zapoznania się z osobistymi narracjami fotografowanych przez nią kobiet.

W nawiązaniu do projektu Barnes chciałabym przywołać jeden z moich projektów artywistycznych – audiowizualną wystawę Mikroaktywizm, której wernisaż odbył się 7 marca 2024 roku w Spółdzielni Ogniwo w Krakowie. Do udziału we współtworzeniu projektu zaprosiłam dziesięć osób (mikro)aktywistycznych, w tym osoby neuroqueerowe.

Struktura mikroaktywizmu zaczęła formować się w okresie aktywistycznego wypalenia, którego doświadczyłam po intensywnej, ekspozycyjnej i wyczerpującej fizycznie oraz psychicznie praktyce aktywistycznej (jej intensyfikacja nastąpiła podczas Czarnych Strajków na przełomie lat 2020–2021). Kryzys psychiczny, poczucie wykorzystania przez hierarchiczny system strajkowy i ciało, które po regularnym wykonywaniu pracy ponad siły zostało zapomniane, osiadając w płaszczyznach nieznaczności, w aurze niezdolności do dalszej pracy w kapitalistycznym aktywistycznym systemie27.

„Potrzebujemy więcej wiedzy niezdyscyplinowanej, więcej pytań i mniej odpowiedzi”28 – zauważa Jack Halberstam. Jestem niezdyscyplinowana i po kilkunastu miesiącach aktywistycznego wypalenia generuję zupełnie nową strukturę, którą określam mikroaktywizmem. Osobom zaproszonym do współtworzenia wystawy wykonuję monochromatyczne fotografie ujawniające drobne ruchy, często zamazujące się w przestrzeniach przyspieszonej codzienności. Rozmawiamy o mikroaktywistycznych praktykach, o tym jak trwać, gdy ciało jest w wiecznej i nieustępliwej widoczności, gdy staje się hiperwidzialne29, podczas gdy chciałoby utrzymać się przestrzeniach niewidoczności. Rozmawiamy o praktykach życia w neurowiększościowych światach. O próbach integracji mikroprzestrzeni z makrostrukturami wykluczeń. Rozmawiamy o zdrowiu psychicznym i o tym, że wkraczanie w przestrzenie niewykrywalności jest w istocie interwencyjnym aktem ocaleńczym. Nasze głosy zostają nagrane, połączone w dźwiękową masę – gęsty asamblaż początkowo zrozumiałego języka staje coraz bardziej polifoniczny i coraz mniej ludzki. Łączymy się w jedno. Tworzymy punktowe ciało kolektywne. Małe ruchy, drobne drżenia, wibrująca materia. 

Mikroaktywistyczna struktura współtworzenia nie zakończyła się z dniem finisażu wystawy, lecz rozprzestrzeniła się na kolejne inicjowane przeze mnie interwencyjne praktyki na styku aktywizmu, nauki i sztuki. Tak też 21 stycznia 2025 roku ponownie w Spółdzielni Ogniwo odbyła się prowadzona przeze mnie prelekcja i dyskusja Neuroatypowe struktury queerowego współbycia, podczas której osoby neuroqueerowe biorące udział w projekcie mogły wypowiedzieć się między innymi o swoich spektralnych praktykach życiowych, doświadczeniach dyskryminacji, problemach z uzyskaniem diagnozy czy przeciążeniach sensoryczno-społecznych, podobnie jak uczestniczki projektu Barnes30

(Neuro)queerowanie kuratorstwa: pod powierzchnię

Rosi Braidotti w Etyce stawania-się-niewykrywalnym pisze: 

Wszystko, co może zrobić podmiot w toku stawania-się-nie-wykrywalnym, to wyrazić swoją zgodę na utratę tożsamości […] i z szacunkiem stopić się z tym procesem, a tym samym ze swoim środowiskiem31

Za Braidotii kontynuuję myślenie o niewykrywalności jako akcie rozproszonego, nomadycznego więcej-niż-ludzkiego współbycia i zaczynam współorganizować kolejną wystawę, tym razem site-specific w Galerii Baszta w Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki w Krakowie32. Przygotowania do wystawy, której postanawiamy nadać tytuł Chtonosoma, trwają kilka miesięcy i poprzedzają ją pogłębione rozmowy o queerowym wstydzie, kolektywności, podatności na zranienie, wysokiej wrażliwości i umwelcie. W tym czasie piszę konceptualny tekst – głębiej: do świata przepływów i poszerzonej percepcji, w którym zestawiam formy więcej-niż-ludzkiej cielesności z queerowymi formami bycia w świecie, tym samym podważając dominujące antropocentryczne normy i strategie kooperacji. Tekst ten stanowić będzie później integralną część wystawy, literacko (neuro)queerując przestrzeń szesnastowiecznych ruin Baszty. Poniżej przywołam jego fragment:

Ciała wodne nie mają ukonstytuowanej tożsamości, lawirują, ulegają dyspersji, wchodzą w kooperacje i intra-akcje, przepływają, wzburzają nowe prądy, nieznane dotąd wymiany, zmuszają do porzucenia pojęć spornych, do wykroczenia poza odrębność oferowaną nam poprzez hermetycznie ukształtowane dualistyczne podziały. […]

Grzybnia rozrasta się w nas, drąży, przechodzi, ukazuje więcej-niż-ludzkie style konfrontacji, prowadzi do stwierdzenia, że sieci powiązań są nieprawdopodobnie rozbudowane, że język wymiany nie musi być powstającym w głośni ludzkiego gardła głosem, że języki komunikacyjne są różne, że są i takie, które wykraczają poza patriarchalne ujęcia ustrukturyzowanego JA, że istnieją formy symbiotycznej niehierarchicznej współpracy […].

Podziemne ciała dekonstruują wdrożone nam przez jednorodne brzmienia oplecenia. Czysta nieupłciowiona materia. Już nie musimy walczyć, już nie musimy się bać. Mycelium. Mycelium. Mycelium. Formy przetrwalnikowe, wydłużona struktura zewnętrzna, zmysłowość wykraczająca poza wzrok, oddech pozapłucny, chemorecepcja ciała kolektywnego. Jesteśmy ciałami ekstremofilnymi. Jesteśmy ciałami chtonicznymi. Jesteśmy ciałami współbycia33.

Manifestowane w Chtonosomie alternatywne modele relacyjności, tożsamości i zmysłowości zachęcają do weryfikacji zuniwersalizowanych paradygmatów uwidaczniających się zarówno w hetero-, cis- i neuronormatywnych sposobach bycia, jak i w zinstytucjonalizowanych praktykach kuratorskich. Wzmocniony dźwięk kropel wody łączących się z dnem metalowej misy, żywotność wilgotnej ziemi, poddawane procesom rozpadu tkaniny – zwisające, leżące, wijące się. Materia ludzka otoczona materią nieludzką. Zrogowaciałe wytwory naskórka Canis lupus familiaris i Homo sapiens sapies na hermafrodytycznych płaszczyznach z gipsu. Krótkie fragmenty poetyckie napisane ręcznie na skrawkach materii z odzysku, gęste, wzbudzające silny afekt, zmuszające obserwatora do przynajmniej chwilowego odejścia od poddawanych kapitalistycznej akceleracji egzystencji. Pytania o okulocentryczną metodykę poznania, o zmysły antropocentrycznie zepchnięte na margines, o poszerzone więcej-niż-ludzkie pole recepcyjne. Szczelinowe rozwarstwienia napawające wiarą w możliwość przeformułowania dotychczasowych struktur. Pokatastroficzny chthulucenowy świat jako miejsce „wielogatunkowych opowieści i praktyk stawania-się-z (becoming-with) w zagrożonych i niepewnych czasach […]”34.

Współtworzenie poza definicjami

W niniejszym tekście starałam się regularnie ujawniać inne-niż-normatywne sposoby bycia w świecie, w którym dochodzi do rozszczelniania granic norm przyjmowanych przez społeczeństwo większościowe. W świecie tym poszczególne dyscypliny, założenia, ściśle rozdzielone od siebie praktyki stają się asamblażem złożonym z wielości. W świecie tym kuratorowanie nierzadko dystansuje się od tradycyjnego rozumienia kuratora jako organizatora wystaw sztuki. W świecie tym kuratorowanie jest troszczeniem się, wytwarzaniem interwencyjnych znaczeń i kreowaniem bezpiecznych przestrzeni dla marginalizowanych ciał.

W utrzymywanej w artykule narracji starałam się unikać jednobrzmiących definicji i podkreślać znaczenie ucieleśnionej i subiektywnej perspektywy w procesie równoepistemicznego kształtowania wiedzy. Równocześnie zależało mi na klarownym przeformułowaniu większościowej perspektywy patologizującej osoby neuroatypowe i wysunięciu na powierzchnię paradygmatu neuroróżnorodnego. Zastosowany przeze mnie w wielu miejscach niniejszego tekstu język metaforyczno-analityczny miał prowokować do myślenia i ciągłego stawiania pytań o inne-niż-własne sposoby bycia w świecie. 

Wierzę, że przedstawiona przeze mnie perspektywa, zarówno ta ujawniająca opresyjne dla osób neuroatypowych struktury neoliberalnej rzeczywistości, jak i ta wysuwająca na powierzchnię inkluzywne, pozbawione dyskryminacji i przemocy praktyki artywistyczne pozwoli na wypracowanie opierających się na etycznym, uważnym i afektywnym zaangażowaniu strategii trwania w świecie.

O autorce

  • 1. Monika Weychert-Wieluszko: Kurator naiwny – aktywizm jako forma praktyki kuratorskiej, „Panoptikum” 2008 nr 7 (14), s. 140.
  • 2. Tamże.
  • 3. O uniwersalizacji wiedzy i konieczności wypracowywania subiektywnych lokalnych feministycznych perspektyw pisze Donna Haraway w eseju Wiedze usytuowane. Kwestia nauki w feminizmie i przywilej ograniczonej/częściowej perspektywy. Zob. Donna Haraway: Wiedze usytuowane. Kwestia nauki w feminizmie i przywilej ograniczonej/częściowej perspektywy, przełożyła Agata Czarnacka, Biblioteka online Think Tanku Feministycznego, 2009; (11.11.2025, s. 1). W oryginale tekst Haraway stanowi rozdział książki Simians, Cyborgs, and Women: The Reinvention of Nature.
  • 4. Sara Ahmed: Przewodnik feministycznej psujzabawy, przełożyła Magdalena Kunz, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2024, s. 283.
  • 5. Jak wskazuje Ryszard Nycz: „Humanistyka zaangażowana dała się poznać równie wcześnie swą zmasowaną «interwencją» w środowisko społeczne i mentalne, nastawieniem na zmianę status quo (istniejących społecznych podziałów, hierarchii, uprzywilejowań i stygmatyzacji), a generalnie charakterem subwersywno–emancypacyjnym”. Ryszard Nycz: Nowa humanistyka w Polsce: kilka bardzo subiektywnych obserwacji, koniektur, refutacji, [w:] tegoż: Kultura jako czasownik. Sondowanie nowej humanistyki, Instytut Badań Literackich PAN, Warszawa 2017, s. 46.
  • 6. Zgodnie z definicją Patricii Leavy, „ABR [art-based research] to transdyscyplinarne podejście do budowania wiedzy […] Praktyki oparte na sztuce mogą czerpać z dowolnej formy sztuki i form reprezentacyjnych, które obejmują między innymi formy literackie (eseje, opowiadania, nowele, powieści, pisarstwo eksperymentalne, scenariusze, scenariusze filmowe, poezja, przypowieści); formy performatywne (muzyka, piosenki, taniec, ruch twórczy, teatr); sztuki wizualne (fotografia, rysunek, malarstwo, kolaż, instalacje artystyczne, sztuka trójwymiarowa (3D), rzeźba, komiksy, patchwork, robótki ręczne); formy audiowizualne (film, wideo); formy multimedialne (komiksy graficzne) oraz formy wykorzystujące wiele metod (łączące dwie lub więcej form sztuki)”. Patricia Leavy: Handbook of Arts–Based Research, The Guilford Press, New York 2018, s. 4; tłum. własne.
  • 7. Wywiad został przeprowadzony w czerwcu 2025 roku i nie został jeszcze opublikowany.
  • 8. Queerowe otwarcie to oddolna inicjatywa kolektywna powstała w marcu 2023 roku skoncentrowana na organizowaniu corocznych wystaw sztuki queerowej, która wykracza poza dominujące w kulturze głównego nurtu narracje hetero- i cisnormatywne . Pierwsza edycja wystawy odbyła się w KMWTW (ul. Zwierzyniecka 4/20 w Krakowie), kolejna w Aptece Designu w Krakowie, ostatnia natomiast – Queerowe Otwarcie: Współbycie ponownie w KMWTW. Queerowe Otwarcie jest przestrzenią bezpieczną i otwartą na osoby z całego spektrum queerowości, a jej wyzbyta hierarchii płaskoontologiczna struktura ujawnia, że alternatywne, pozbawione dominacji i przemocy praktyki współtworzenia nowych światów nie muszą utrzymywać się jedynie w wymiarze spekulatywnym.
  • 9. W tym przypadku używam określenia „autystyczna” (ang. identity-first language), a nie „osoba w spektrum autyzmu” (ang. person-first language), ponieważ Nick Walker jasno wskazuje, że życzy sobie tego pierwszego określenia. W języku polskim jednak określenie „autystyczny” jest nacechowane pejoratywnie, dlatego też zwykle używa się określenia „w spektrum autyzmu”.
  • 10. Choć opracowanie i rozwinięcie Teorii neuroqueer najczęściej przypisuje się Nick Walker, do jej powstania przyczyniły się również inne osoby, które współpracowały z Walker – Remi M. Yergeau oraz Athena Mychaels-Dyllon.
  • 11. Zob. http://neuroqueer.com; (13.10.2025).
  • 12. Nick Walker: Neuroqueer: an Introduction, [w:] Neuroqueer Heresis: Notes on the Neurodiversity Paradigm, Autistic Empowerment, and Postnormal Possibilities, Autonomous Press, 2021, mobi (tłum. własne).
  • 13. Stosując określenie „neuroatypowość” w niniejszym tekście, odnoszę się do spektrum autyzmu.
  • 14. Nick Walker: Throw Away the Master’s Tools: Liberating Ourselves from the Pathology Paradigm, [w:] Neuroqueer Heresis, (tłum. własne).
  • 15. Zob. np. Magdalena Szubielska: Art-based Way of Telling the World I am Autistic and Trying Sense-making of this Experience, „Disability & Society” 2024 vol. 39, issue 1, s. 260-264, DOI:10.1080/09687599.2023.222733, a także projekt fotograficzny Rosie Barnes, do którego odnoszę się w kolejnym fragmencie niniejszego artykułu – No You’re Not, Yes I Am – a Portrait of Autistic Women, (13.10.2025). Warto podkreślić, że wiele praktyk odzyskiwania widoczności przez kobiety i/lub osoby socjalizowane do roli kobiety, i/lub osoby queer odbywało się i nadal odbywa w przestrzeniach literatury. Jedną z pierwszych, znamiennych książek samorzeczniczych była Nikt nigdzie Donny Williams. W ostatnich latach zarówno w Polsce, jak i na całym świecie spektralne feministyczne samorzecznicze przestrzenie literackie znacznie się poszerzyły. Feministyczna tematyka spektrum autyzmu nie jest już więc tylko podejmowana w podręcznikach medyczno-psychologicznych, lecz także literaturze pięknej (np. Cukry Doroty Kotas, Wydawnictwo Cyranka 2021) czy w komiksach (Zamaskowana. Z pamiętnika autystki, Kasi Mazur, Wydawnictwo Kultura Gniewu, 2024). Pragnę zaznaczyć, że wskazanie powyższych tekstów literackich nie jest przypadkowe, ponieważ tego rodzaju praktyka wytwarzania nowych światów, podobnie jak wytwarzanie ich podczas wystaw czy projektów audiowizualnych koncentrujących się na tematyce mniejszościowej (w tym neuromniejszościowej) sytuuję w polu działań artywistycznych i równocześnie kuratorskich.
  • 16. Nick Walker: Throw Away the Master’s Tools (tłum. własne).
  • 17. Jak podkreśla Walker: „Kiedy mówimy, że ktoś jest neurotypowy, mamy na myśli, że żyje, działa i doświadcza świata w sposób, który konsekwentnie mieści się w granicach neuronormatywności – to jest w granicach tego, jak dominująca kultura wyobraża sobie osobę o «normalnym umyśle”. Nick Walker: Defining Neurotypicality & Neurodivergence, [w:] Neuroqueer Heresis, (tłum. własne).
  • 18. Remi M. Yergeau: Authoring Autism: On Rhetoric and Neurological Queerness, Duke University Press, Durham 2018, s. 175, (tłum. własne).
  • 19. Meltdown to intensywna uzewnętrzniona afektywno-emocjonalna reakcja pojawiająca się u osób w spektrum autyzmu w wyniku przeciążenia sensorycznego i/lub społecznego oraz maskingu. Inną reakcją poprzeciążeniową może być shutdown – stan uwewnętrznienia afektywno-emocjonalnego, zmrożenia (ang. freezing) ciała. Z kolei wypalenie psychiczne wynikające z długotrwałej ekspozycji na przeciążające bodźce sensoryczne i społeczne, a także długotrwałego maskingu zwane jest wypaleniem autystycznym (ang. autistic burnout). Nie jest to chwilowe zatrzymanie, jak w przypadku meltdownu lub shutdownu, lecz rozciągający się na wiele dni lub tygodni stan wyczerpania zarówno psychicznego, jak i fizycznego połączonego ze stanami depresyjnymi, lękowymi, mutyzmem wybiórczym oraz zwiększoną wrażliwością na bodźce sensoryczne.
  • 20. Suri Stawicka: (nie)ciało: „moja twarz – zawsze smutna, zawsze tworząca strukturę zdeformowaną, choć jasno określoną społecznie”,„Szajn” 2024, (13.10.2025).
  • 21. Godziny ciszy w sklepach często zredukowane są do konkretnego dnia i zakresu godzinowego na przykład w Empiku obowiązują one we wtorki od 11:00 do 13:00 oraz w czwartki od 19:00 do 21:00, https://news.empik.com/307323-ciche-godziny-w-salonach-empiknbsp-2-kwietnia-przez-caly-dzien (14.10.25). Kwestia ta jest problematyczna, ponieważ z jednej strony sieci handlowe reklamują się jako inkluzywne („#EmpikZawszeOtwarty” jak możemy przeczytać w powyżej zacytowanym artykule prasowym), z drugiej natomiast narzucają osobom neuroatypowym konkretne style życiowe, w których to osoba w spektrum autyzmu postrzegana jest przede wszystkim jako ta, która wymaga znacznej pomocy ze strony otoczenia i/lub pozostaje bezrobotna, przez co może pozwolić sobie na wizytę w sklepie o konkretnej porze.
  • 22. Zob. https://mnk.pl/artykul/dla-osob-w-spektrum (13.10.2025).
  • 23. Ewa Furgał: Dziewczyna w spektrum, Biała Plama, Ożarów Mazowiecki 2022, s. 149.
  • 24. Maskowanie (ang. masking) to strategia kamuflowania neuroatypowego stylu funkcjonowania często stosowana przez dziewczyny i kobiety w spektrum autyzmu. Osoba próbuje dostosować się do panującej neurowiększościowej normy, przez co na przykład zmusza się do patrzenia w oczy rozmówcy czy przebywania w zatłoczonych pomieszczeniach. Może również powstrzymywać się od stimmowania i konkretnych reakcji afektywno-emocjonalnych, by nie wzbudzać zainteresowania otoczenia i ochronić się przed dyskryminacją. Maskowanie jest niezwykle szerokim zagadnieniem, dlatego też ze względu na ograniczoną objętość tego tekstu, wskażę dwa pozamedyczne artykuły poszerzającą tematykę maskowania u kobiet w spektrum autyzmu: https://www.thetransmitter.org/spectrum/costs-camouflaging-autism/(14.09.2025) oraz https://medium.com/@tiimoapp/the-art-of-masking-women-with-autism-82cd46fdcc65 (14.09.2025).
  • 25. Rosie Barnes: No You’re Not, Yes I Am – a Portrait of Autistic Women.
  • 26. „Nie wyglądasz autystycznie” („You don’t look autistic”) to ableistyczne hasło stosowane bardzo często wobec osób (a w szczególności kobiet i/lub osób queer) w spektrum autyzmu. Toczone są wokół niego liczne dyskusje, a także uprawiane są praktyki aktywistyczne i artystyczne dekonstruujące ten większościowy schemat postrzegania spektrum autyzmu przez społeczeństwo neurotypowe. Przeświadczenie, że „autyzm musi wyglądać” umacniane jest w społeczeństwie przez stereotypowe i jednopłaszczyznowe reprezentacje spektrum autyzmu w kulturze wizualnej głównego nurtu.
  • 27. Mówiąc o ciele nieznacznym bezpośrednio, odwołuję się do książki Agnieszki Daukszy Ludzie nieznaczni. Taktyki przetrwania, w której autorka rozpatruje nieznaczność ciał w polu kapitalistycznej opresji. Jak pisze Dauksza: „Niewątpliwie istnieją różne typy nieznaczności. Liczebnie dominują ci, którzy pozostają w tle, nie wyróżniają się, w porządku publicznym nie mają znaczenia jako konkretne jednostki, są «większością», na co dzień niemal niezauważaną czy raczej mało istotną dla tych, którzy nimi zarządzają”. Są też i takie osoby, które świadomie wybierają odsunięcie się na dalszy plan „umożliwia[jący] zdystansowanie się od kultury dominującej, patrzenie z boku czy ukosa na to, co przedstawiane jest jako oczywiste i uniwersalne”. Agnieszka Dauksza: Ludzie nieznaczni. Taktyki przetrwania, Karakter, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2024, s. 34, s. 36.
  • 28. Jack Halberstam: Przedziwna sztuka porażki, przełożył Mikołaj Denderski, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2018, s. 26.
  • 29. Pojęcie hiperwidzialności zostało rozwinięte przez Petrę Kuppers w odniesieniu do performerów z niepełnosprawnością fizyczną. Jak zauważa Kuppers: „Artysta niepełnosprawny jest skazany na margines i niewidzialny – zepchnięty na boczny tor, z daleka od centrum aktywności kulturowej, odgórnie wpisany w dyskurs medycyny, terapii i bycia ofiarą. Jednocześnie osoby z fizycznymi uszkodzeniami są także w dwójnasób widoczne, nieustannie definiowane poprzez własną fizyczność. Artysta z fizyczną niepełnosprawnością jest zatem zmuszony do poruszania się pomiędzy dwoma obszarami kulturowego znaczenia: jest niewidzialny jako czynny uczestnik sfery publicznej oraz hiperwidoczny i natychmiastowo kategoryzowany”. Petra Kuppers: Dekonstrukcja obrazów: performatywność niepełnosprawności, przełożyła Kaja Gucio, [w:] Odzyskiwanie obecności. Niepełnosprawność w teatrze i performansie, redakcja Ewelina Godlewska-Byliniak, Justyna Lipko-Konieczna, Wydawnictwo Fundacja Teatr 21, Warszawa 2017, s. 17. Kuppers wskazuje na paradoks równoczesnej hiperwidzialności (wynikającej z dostrzeżenia przez otoczenie Inności ciała niepełnosprawnego) oraz niewidzialności (osoba niepełnosprawna pozostaje w polu oddziaływania praktyk dyskryminacyjnych). Pojęcie Kuppers chciałabym jednak poszerzyć o tzw. niepełnosprawność niewidoczną (ang. invisible disability), w tym spektrum autyzmu. Ze względu na ograniczoną przestrzeń niniejszego artykułu nie będę jednak w stanie dogłębnie rozwinąć tego zagadnienia, dlatego też odniosę się jedynie do kontekstu hiperwidzialności ujawniającego się w tekście głównym. Ciało osób w spektrum autyzmu może bowiem stać się hiperwidzialne na przykład w stanie meltdownu czy burnoutu, a także demaskingu, w którym to dochodzi do regularnego separowania się od neurotypowej maski. Hiperwidzialność w powyższym kontekście odnoszę również do praktyk mikroaktywistycznych, których podstawą, w przeciwieństwie do masowych strajków, są codzienne drobne zdarzenia i niespodziewane konfrontacje, podobnie jak w praktykach feministycznej psujzabawy. Zob. Sara Ahmed: Przewodnik feministycznej psujzabawy, przełożyła Magdalena Kunz, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2024. Mikroaktywistyczne spektralne praktyki mogą jednak wiązać się z koniecznością codziennej walki na przykład o zapewnienie komfortowych warunków sensorycznych w przestrzeniach niedostosowanych, co często wiąże się z koniecznością implementacji niewygodnej ekspozycji i spektralnego coming-outu. Z jednej strony taki rodzaj praktyki jest wyrazem troski o siebie i inne osoby w spektrum autyzmu pozostające w lokalnym polu, z drugiej natomiast wiązać się może z równoczesnym wyczerpywaniem zasobów energetycznych i potrzebą usunięcia się w przestrzenie niewidoczności. I choć Kuppers niewidoczność wiąże z marginalizacją, to dla mnie wejście w przestrzenie niewidoczności jest wyrazem autotroski. Co chciałabym jednak podkreślić – nie bez znaczenia pozostaje to, kto lub co podejmuje decyzję o stawaniu się niewidocznym – czy tak jak w przypadku Kuppers – niewidzialność jednostek wynika z zewnętrznej kontroli, czy też, tak jak rozpatruję to ja – jest wynikiem autonomicznej decyzji.
  • 30. Z prelekcjami i dyskusjami o spektrum autyzmu u kobiet i/lub osób socjalizowanych do roli kobiety i/lub osób queer występowałam również na przykład podczas 2. Zjazdu kobiet z niepełnosprawnością i ich sojuszniczek i sojuszników (2024), Lesbikonu. Kongresu Kobiet Queer (2025) i 6. Festiwalu Równości w Dworku Białoprądnickim w Krakowie (2025). Działania te wpisuję w obszar praktyk performatywnych i równocześnie sytuuję w polu badań opartych na sztuce (art-based research).
  • 31. Rosi Braidotti: Etyka stawania się niewykrywalnym, przełożyła Joanna Bednarek, [w:] Teorie wywrotowe. Antologia przekładów, redakcja Agnieszka Gajewska, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2012, s. 318.
  • 32. Wystawę współtworzyłam z trzema innymi queerowymi osobami artystycznymi: Stanisławem Łuczakiem, Maksem Stępniowskim i Julkiem Borysiem. Kuratorką wystawy była Mariia Varlygina. Zob. https://dworek.eu/wydarzenia/chtonosoma-wystawa-site-specific-6-festiwal-rownosci/ (15.10.2025). Mimo tego, że wystawa odbywała się w oficjalnej instytucji (Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki), sama Galeria Baszta przypomina raczej przestrzeń oddolną i pozainstytucjonalną. Współpraca ta miała więc dla mnie, mimo instytucjonalnych podstaw, charakter pozainstytucjonalny. Chtonosoma pokazała mi, że nienormatywne formy współtworzenia w instytucjach są możliwe, a ich istnienie nie utrzymuje się jedynie w wymiarze spekulatywnym.
  • 33. Suri Stawicka: głębiej: do świata przepływów i poszerzonej percepcji, tekst towarzyszący wystawie Chtonosoma, 2025.
  • 34. Donna Haraway: Staying with the Trouble: Making Kin in the Chtulucene, Duke University Press, Durham 2016, s. 55, (tłum. własne).