2025-11-27
2025-12-01
Łucja Iwanczewska

Na skali rozszerzeń – planetarny torcik

Procesy kuratorowania bywają alternatywnymi sposobami patrzenia na świat, bardzo często dostosowanymi do współczesnych zmian kulturowych czy geopolitycznych. Kuratorowanie staje się sposobem poznawania, tworzenia wiedzy, poszukiwaniem doświadczeń, sposobów rozumienia, języków, które rozszerzają nasze możliwości bycia w świecie. W tekstach, którymi dzielimy się z Państwem, praktyki i strategie kuratorskie są bardzo świadome etyki uwikłania – w polityki instytucjonalne, władzę gestów kuratorskich, oddziaływania krytyki i krytyczności jako dyscypliny negatywności. Próbują zmniejszać dystans między kulturowym programem wystawienniczym, przyzwyczajeniami odbiorczymi a budowaniem nowych opowieści, zaangażowaniem i relacyjnością jako metodą tworzenia rzeczywistości w procesie. Wiedzą, że władza kuratorska długo miała moc utrwalania i usprawiedliwiania systemów kolonizowania i podporządkowania. To teksty, które starają się nie tyle rozumieć świat, co przede wszystkim rozumieć razem ze światem, z przeszłością, współczesnymi, palącymi problemami, z podmiotami nie-ludzkimi, z instytucjonalnymi infrastrukturami.

„Coś mnie korci, aby zrobić siusiu w torcik” – to rymowanka Edwarda Krasińskiego, przedstawiciela powojennej Awangardy, która stała się inspiracją dla wystawy zatytułowanej Siusiu w torcik, której pomysłodawcą i kuratorem był Karol Radziszewski. Wystawa odbyła się w 2009 roku w Zachęcie – Narodowej Galerii Sztuki. Prezentowała wybór prac ze zbiorów Zachęty, głównie malarstwa z lat sześćdziąsiątych i siedemdziesiątych XX wieku. Były to prace z różnych dekad, nurtów, prądów, stylów. Nie istniało nic, prócz radykalnego gestu wyboru kuratorskiego, co mogłoby łączyć te prace w geście ekspozycyjnym, w narracyjnej ramie, scenariuszu układania sensu. Radziszewski rzucił okiem na magazyn Zachęty, wybrał to, na czym zatrzymało się jego spojrzenie, i wystawił w instytucji kultury – w galerii. Obnażając władzę absolutną gestu kuratora, a jednocześnie dokonując krytyki i demontażu porządku i przeznaczenia instytucjonalnego. Wystawie bowiem, w samym jej środku, towarzyszył pokaz rejestracji pierwszego gejowskiego filmu porno Chłopcy fantomowcy. Strategia kuratorska Radziszewskiego odsłaniała kilka pól problemowych związanych z pozycją kuratora, relacją kuratora i osoby artystycznej, zarządzaniem skandalem i nienormą w przestrzeni instytucji, słabnącym potencjałem krytycznym sztuki. Niby stare dzieje, tyle już się wydarzyło w polu sztuk – krytyczność prawie pożegnana, praktyki spekulatywne bardziej na propsie, kolektywność działań, współtworzenie. Niby stare dzieje – ale jednak ktoś w jakiejś galerii wiesza obrazy prywatnego kolekcjonera, a ktoś inny udaje, że archiwa są niewinne, transparentne i porządkowane w depolityzacyjny i obiektywny sposób.

Ktoś kogoś lub coś zaniedbał, ktoś pominął, unieważnił, zapomniał, co to równość i sprawiedliwość, otwartość na różnorodność lub radykalną inność. Ktoś inny uważa, że trzeba interweniować, aktywnie uczestniczyć w zmianach społecznych, praktykować formy oporu, budzić świadomość opozycyjną i wytwarzać narzędzia do walki politycznej. Jeszcze ktoś ogłosił koniec wszystkiego – świata, planów na przyszłość, możliwości życia w codziennym polikryzysie współczesności. Ktoś chce przemodelować instytucje, zaprzeczyć hierarchiom, przemocy, wyzyskowi, hegemoniom reżimów wystawienniczych. Ale chce też zobaczyć instytucje w przepływach, wzajemnościach, hakowaniu ich funkcji, statusów, estetyk i modeli. Jest też tak, że ktoś wybiera margines – staje obok, z dala, odsuwa się, działa w szczelinach – obrazami, językami, ciałami – coś radykalnie otwiera, gdzieś, jakoś – bez możliwości uchwycenia, zaraz znika. A zatem różnorodność strategii kuratorskich? Pewnie tak. Choć bardziej postaw i perspektyw – bo przecież kuratorowanie jest przyjmowaniem perspektywy, sytuowaniem się wobec podmiotu badań, jest relacją, myśleniem z – nie zaś o czymś lub o kimś.

Coś się jednak zmieniło w procesie robienia siusiu w torcik i teksty zawarte w numerze o tym zaświadczają. Mniej już bowiem chodzi o rozmontowywanie i podważanie zinstytucjonalizowanego kuratorstwa, bardziej zaś o kuratorowanie jako etykę odpowiedzialności, integralną wobec uczestniczenia w świecie, w jego stawaniu się. Jeśli kuratorowanie może być formą opowieści, których potrzebujemy, by przetrwać, musi być oparte na wzajemnościach, współtworzeniu, współrozwoju. Teraz to zanurzenie, przeprawa wpław przez bezmiary wodne, taniec w deszczu, oddychanie pod wodą. Nie ma czasu na torciki albo ich czas minął.

Na skali rozszerzeń są punkty, które pomagają nam przeprawiać się przez życie i bycie w świecie – kuratorowanie to formy rozszerzania. Od nas zależy, czy to jeszcze wyobraźnia, czy polityczne sprawstwo, czy może przybieramy obłe kształty i porastamy łuskami.

 


Zespół redakcyjny

  • Monika Blige, Łucja Iwanczewska (redaktorka prowadząca), Dariusz Kosiński, Karolina Sołtys (skład i korekta), Wanda Świątkowska, Weronika Waberska (staż)

Projekt okładki

  • Barbara Kaczmarek

 

Publikacja ukazała się przy wsparciu Instytutu Książki w ramach programu wydawniczego Inne Tradycje. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach dotacji celowej Nr 90/DF-VII/2025