2011-11-29
2014-04-07

Podsumowanie

Wydaje mi się bezsprzeczne, że wojenne lata wygnania odegrały kluczową rolę w kształtowaniu osobowości i przyszłej drogi twórczej Osterwy. Miesiące spędzone w Samarze, Moskwie, Kijowie były przełomowym doświadczeniem zawodowym – nauczyły Osterwę nie tylko fachu, pozwoliły mu oszlifować w oderwaniu od warszawskiej publiki i prasy swe zdolności, ale były przede wszystkim przełomem w rozumieniu funkcji i roli teatru. I wydaje się, że miały na to wpływ osobowości, z którymi miał szansę się zetknąć lub z których twórczością się zapoznał. Mam tu na myśli głównie dwie osoby, o których sam nigdy nie wspominał: Leopolda Sulerżyckiego i Łesia Kurbasa. Przy bliższym przyjrzeniu zaskakuje łączące ich pokrewieństwo duchowe, bliskość poglądów, podobna energia twórcza – mimo wszystkich właściwych im różnic.

W Moskwie Osterwa ujrzał zrealizowany ideał teatru-studia, sceny, jakiej dotąd w Polsce nie było – pracowni twórczej, a nie instytucji rozrywkowej. Kijów dał mu szansę zetknąć się z najnowszymi prądami w sztuce, z osiągnięciami awangardy, scenicznymi eksperymentami. Obcowanie z osobowościami pokroju Stanisławskiego, Sulerżyckiego, Kurbasa nie mogło nie pozostawić nań śladu. Nawet jeśli były to tylko rozmowy, snucie marzeń, nierealne projekty. Osterwa wyjeżdżając do Rosji miał trzydzieści lat, to wiek, kiedy człowiek jest jeszcze chłonny, kiedy wciąż ma ochotę się uczyć, poznawać, doświadczać. Skoro los rzucił go do kraju „soroka sorokow cerkwi” – jak sam to ujął, niemożliwe, by z tego nie skorzystał. Doświadczył także działania teatru – tego realnego oddziaływania na jednostki, spragnione nie tyle widowiska, co obrzędu w ojczystym języku. Te spostrzeżenia zaowocowały po latach: Redutą, wędrówkami, koncepcjami Teatru Społecznego i Genezji. „Robił teatr” w warunkach ekstremalnych, podczas oblężenia i przewalania się frontu rosyjsko-niemieckiego, gdy nikt nie wiedział, jak i kiedy to wszystko się skończy i czy wróci do domu. Tworzył z pasją i namiętnie, dużo reżyserował i grał, nie unikając także porażek i ucząc się na własnych błędach mierzyć siły na zamiary.

Wracając do mojego terminu powieści o formowaniu (Bildungsroman) stosowniejsze wydaje mi się teraz użycie innego terminu i potraktowanie tego szkicu jako wstępu do Künstlerroman – powieści o kształtowaniu się artysty. Bowiem „szkoła”, jaką Osterwa przeszedł w Moskwie i Kijowie pozwoliła mu skrystalizować jego twórcze idee, nabrać reżyserskiej ogłady, utwierdzić się w swym powołaniu aktorskim, ale przede wszystkim dała do zrozumienia, czego oczekuje od teatru, a czego w nim nienawidzi. To był pierwszy krok do sformułowania programu Reduty i jego filozofii teatru – ważna „inicjacja teatralnej świadomości” Osterwy. Niech to będzie więc przyczynek nie tyle do lat edukacji Wilhelma Meistra, a Portretu artysty z czasów młodości, by przywołać innego mistrza gatunku.

O autorce »